• Wpisów:8
  • Średnio co: 355 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 17:54
  • Licznik odwiedzin:1 934 / 3202 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Całe szczęście, że do apteki wybrałam się dziś po 14-stej, bo u mnie w mieście praktycznie każda strajkuje) Noworoczne postanowienia u mnie jak zwykle są nieco spóźnione, ale co tam... na postanowienie poprawy zawsze jest dobra pora) To moje dzisiejsze zakupy: Coś do stosowania "od środka": oraz olejek rycynowy, którego mi tydzień temu zabrakło)
 

 
Micelarny żel do mycia i demakijażu BeBeauty

Po tylu pozytywnych opiniach na jego temat nie zastanawiałam się zbyt długo nad kupnem micelarnego żelu BeBeauty z Biedronki. Zachęciła mnie cena i skład równy żelowi z Tołpy.
Stosuje go już jakiś miesiąc czasu, więc mogę coś o nim powiedzieć. Jak na tą cenę jest bardzo dobrym kosmetykiem. Nadaje się do wrażliwej skóry, nie zawiera alergenów, delikatnie nawilża i odświeża skórę. Przyjemnie pachnie- nie nachalnie. Według producenta żel ma także oczyszczać skórę z makijażu, a tego nie robi. Nie jest to jednak dla mnie problem, bo i tak po każdym myciu twarzy stosuję kosmetyk przeznaczony do demakijażu.Przyjemnie było by nie bawić się dodatkowo usuwając tusz do rzęs, ale ogólnie jestem nim mile zaskoczona i pewnie nie raz do niego wrócę.Przy okazji wizyty w Biedronce zakupiłam też wersję żelu wzbogaconą w drobinki masujące i ekstrakt z lotosu. Kuleczki nie są wyczuwalne w trakcie użytkowania, więc dla mnie nie jest to żel połączony z peelingiem. Po za zapachem nie widzę między nimi szczególnej różnicy. Oba kosmetyki szczerze polecam.
Za 150 ml zapłaciłam 4,99zł
Skład: Aqua, propylene glycol, disodiumcocoamphodiacetate, PEG-40 hydrogenated castor oil, acrylates/C10-30 alkyl acrylate crosspolymer, poloxamer 184, PEG-7 glyceryl cocoate hydrozypropyl guarhydrozypropyltrimonium chloride, sophora japonica leaf extract, panthenol, sodium hydroxide, sodium citrate, sodium chloride, disodium EDTA, citric acid, parfum, methylparaben, propylparaben, methylisothiazolinone

Balsam do ciała BeBeauty z oliwą, imbirem i sezamem
Przy tym balsamie również nie mogę sobie za dużo ponarzekać. Ogólnie i rzeczowo: Ma bardzo przyjemną nutę zapachową, dobrze nawilża- skóra nie staje się szorstka po paru godzinach, dosyć szybko się wchłania, choć w porównaniu do droższych balsamów trzeba go trochę dłużej wcierać, bo początkowo tworzy delikatna białą smugę. Nie jest to jednak kosmetyk, który trzeba aplikować przez godzinę, żeby móc zobaczyć kawałek skóry spod białej mazi- po prostu trzeba zrobić dodatkowe trzy ruchy ręką Polecam. Koszt ok 6 zł
  • awatar KimB: Też zrobiłam recenzję-bardzo fajne i cena ok.pozdrawiam!
  • awatar 4my_soul: @I'm what I am: Jak za tą cenę i ja jestem zadowolona. Na pewno wrócę do tych kosmetyków:)
  • awatar Gość: Od jakiegoś czasu stosuję żel z drobinkami i ten balsam i szczerze mówiąc nie narzekam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Na pewno nie jedna z Was słyszała o tym peelingu. Jest to kosmetyk, który same zrobimy w niecałe pięć minut, a efekt- mogę Was zapewnić- jest rewelacyjny!
Kawa bogata jest w kofeinę, która tak jak cynamon ma działanie ujędrniające. Poprawia krążenie i działa antycellulitowo. W salonach Spa za taki zabieg trzeba trochę zapłacić, a mając wolną chwilę- same możemy sprawić sobie nie małą przyjemność za małe pieniądze. Czasem kawę mieszam nawet tylko z wodą, ale tylko wtedy gdy zależy mi na dogłębnym peelingu. Czasem robię też wersję do twarzy z żelem do mycia twarzy. Jest wiele kombinacji- Moją ulubioną jest przepis z cynamonem, który podaję poniżej:


Peeling Kawowy:

- 3 łyżki kawy mielonej
- 1 łyżka cynamonu
- odrobina wrzątku
- dowolny żel pod prysznic

Kawę wraz z cynamonem wsypujemy do jednego naczynia, zalewamy wrzątkiem (tyle, żeby przykryło fusy)i zakrywamy spodeczkiem.
Po niedługim czasie (aż nasiąknie) do powstałej masy dodajemy dowolny żel pod prysznic aż do momentu powstania papki, którą swobodnie możemy nakładać na ciało. Masować kolistymi ruchami w stronę serca.

Zdjęcia nie wyglądają zbyt zachęcająco, ale możecie mi wierzyć na słowo, że na prawdę warto

Tak wygląda po rozsmarowaniu A tak wygląda po wymieszaniu)
  • awatar daiquirimake: świetny peeling:) ja używam innych składników zamiast wody i żelu dodaje oliwę z oliwek świetnie nawilża skórę:)
  • awatar zwarioOwana: fajna , może zrobie ;D
  • awatar spacer-po-niebie: cześć Czy moglabym prosic abys do mnei zagladnela poniewaz zalozylam dopiero co bloga i chcialam sie dowiedziec czy prowadzenie go ma w gole sens i uslyszec twoja opinie a puki co dodaje do obserwowanych. Pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Dziś postanowiłam napisać coś na temat kosmetyków, które uwielbiam i których używam praktycznie codziennie. Nie kosztują dużo, a dużo potrafią zdziałać. Ale do sedna...


1. Puder UNIVERSE JOKO

Muszę powiedzieć, że z tym bronzerem polubiliśmy się od razu. Pamiętam, że po raz pierwszy zobaczyłam go u mojej siostry w kosmetyczce,przetestowałam.. i jestem mu wierna od tamtej pory.
Jak dla mnie jest to jeden z niewielu bronzerów , który sprawia, że błyskawicznie uzyskuję efekt opalonej skóry. Nie ma czerwonego pigmentu w sobie, co sprawia, że nie uzyskuję efektu "poparzenia słonecznego" Puder jest wypiekany, jak dla mnie bardzo napigmentowany- dzięki czemu bardzo wydajny. Ja swój mam od czerwca i do tej pory nie zużyłam nawet połowy ( przy czym podkreślam, że stosuję go codziennie do konturowania twarzy oraz czasem na lato podkreślam nim delikatnie oczy). Dosyć przyjemny skład, według producenta odpowiedni nawet do cer problematycznych. Cena ok 30 zł/7g. Polecam!
Skład: Skład: Mica, Paraffinum Liquidum, Macademia Ternifolia (Macademia Nut) Seed Oil, Magnesium Aluminium Silicate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Lilium Candidum (White Lily) Flower Extract, Misobutylparaben, Propylparaben, Glycerin, Dimethicone, Butylene Glycol, Aqua, Nylon-12, Cyclomethicone, Ethylparaben, Butylparaben, CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499, Tin Oxide, Silica, Triethoxycaprylylsilane.

I zdjęcie z neta:


2. Żelowa kredka do oczu - Super Shock- Avon

Jakoś nie mam przekonania do kosmetyków z Avonu, aczkolwiek tą kredką jestem zachwycona.... Uwielbiam ją za jej żelową konsystencję,mocny, głęboki czarny kolor oraz za trwałość na powiece. Może zastąpić eyeliner, może posłużyć jako cień, lub po prostu jako kredka sama w sobie Czy ma jakieś wady? A i owszem- jest mało wydajna. Przy codziennym stosowaniu moja koleżanka wykończyła ją w dwa miesiące. Ja używam jej jedynie do podkreślania zewnętrznego kącika oka, lub zamiennie z eyelinerem od czasu do czasu. Dla mnie warta swojej ceny.

Cena: Nie pamiętam- zapłaciłam ok 14 zł w promocji



3. Synergen - puder w kompakcie

Jeśli ktoś szuka taniego i dobrego kosmetyku, który dobrze matuje i dosyć dobrze kryje- to Synergen jest kosmetykiem, który spokojnie mogę polecić. Ja używam go od paru lat z przerwami i nic nie mogę złego na jego temat powiedzieć. Oczywiście można się czepiać szczegółów, ale za tą cenę dla mnie nie są one istotne

Cena 6-7 zł

Powyżej pokazane kosmetyki, to mój niezbędnik- kosmetyki, do których wracam co jakiś czas i które w moim przypadku sprawdzają się w stu procentach. Pozdrawiam i miłego wieczoru życzę
  • awatar 4my_soul: @ChillinStyles: Jak dla mnie jest to jedna z lepszych kredenk jakie miałam.Warto spróbować- szczególnie wtedy, gdy jest na nią promocja:)
  • awatar ChillinStyles: Zaciekawiła mnie ta kredka :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak ja nie cierpię poniedziałków. Po całym weekendzie na Uczelni w poniedziałek na dobicie poszłam do pracy. Wczoraj w przerwie między zajęciami poszłyśmy z koleżankami do Galerii wyhaczyć coś na wielkich wyprzedażach. Witryny zachęcają już na samym wejściu wielkimi napisami : "50% 60% "itd. Wchodzę więc do sklepu, biegnę jedynie do miejsc, nad którymi wisi napis "SALE" i nieświadomie włącza mi się pierwotny instynkt, który każe mi szukać perełki za grosze- "bp to oszczędność", bo "to okazja" itd. Niestety chwilę później poczułam się tak , jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Obniżki- owszem- 20-30zł. Rozmiary: xxs-xxl, czyli nic dla mnie. Żeby nie było, że nic nie było- kupiłam oversizowy sweterek z Amisu za 39.95zł. Szkoda, że w Polsce przeceny to tylko nic nie warty slogan.
Mam do Was prośbę. Przymierzam się do zakupu lustrzanki cyfrowej, ale jestem totalnie "zielona" w tym temacie. Jeśli któraś z Was mogłaby mi coś ciekawego doradzić w przedziale od 1500- 2500 zł - pomogły byście mi niesamowicie. Jedyne na czym mi zależy to dobra jakość zdjęć, dobre odzwierciedlanie rzeczywistości, podgląd na żywo jeśli to możliwe i funkcja nagrywania filmów HD. Mam nadzieję, że takie wymagania są realne w tym przedziale cenowym. Raz jeszcze proszę o radę i z góry dziękuję


Poniżej wklejam zdjęcie sweterka: AMISU, Cena : 39.95 zł
I mój dzisiejszy makijaż. Zdjęcia różnie pokazują natężenie kolorów ze względu na słaby aparat i kiepskie oświetlenie. Część zdjęć robiłam przy pomocy samowyzwalacza.
Kosmetyki, których użyłam do dzisiejszego makijażu:

To jest właśnie defekt mojego aparatu, że każdy makijaż wygląda na taki sam, a w rzeczywistości jest totalnie inny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Już mi słabo , jak pomyślę o tym, że jutro zaczynają się żniwa na uczelni. Przez całe pół roku nie otworzę nawet książki, a w ostatni dzień zaczynam siać wokół siebie panikę- cała ja- we własnej osobie. W pracy potrafię się zorganizować, w domu to zależy od mojego chcenia- a na uczelni... porażka. Cały dzień biję się z myślami. Kiedy już podchodzę do książek nagle uświadamiam sobie, że powinnam sobie zrobić herbatę. Jest herbata, siadam... ale ciasteczek nie ma ( a to podstawa przecież). Jest więc herbata, są ciasteczka, ale nie ma kocyka, potem kawy i tak cały dzień, aż do momentu, kiedy się ściemnia i stwierdzam, że na szukanie ciasteczek i itp zużyłam cały mój energetyczny ładunek:/. Tak więc dzisiaj nie było inaczej- dzień leniwie spędziłam z moim Molem na kanapie.Teraz sporządzam dziwną miksturę do włosów, a chwile później będę płakać jak dziecko z powodu nieszczęsnego losu, który jest tak niesprawiedliwy- klasyka.Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale lepiej by mi na sercu było, gdyby choć jedna z Was przeżywała to co ja - mogłabym wtedy wszystko zwalić na hormony

Mój Mol na kanapie wyraźnie daje mi do zrozumienia, że dzisiaj tak trzeba...


Brakuje tylko jajek i majonezu. Dzisiaj połączyłam to wszystko- na bogato



Tym się powinnam teraz zajmować, ale wmawiam sobie , że do rana jest jeszcze tyle czasu, że zdążę przeczytać to wszystko


  • awatar 4my_soul: @Legally.Blonde <3: Dzięki Bogu, że nie jestem w tym sama:D
  • awatar RocketQueen: tez tak często robie :) mam troche nauki, chce mi sie uczyc no ale bez herbaty to sie przeciez nie da. pojde do kuchni zrobie herbate, zobacze co jest ciekawego w tv i w gazecie. i nagle jest 22 ;D i po nauce.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jakiś misiąc temu kupiłam sobie moje pierwsze paletki ze Sleeka. Moja kosmetyczka została wzbogacona w Au Naturel, Oh so Special i Acid. Dwie pierwsze to bardzo naturalne zestawienie cieni, które można z powodzeniem stosować w codziennym makijażu, natomiast Acid to żarówki jak dla mnie idealne na imprezę lub na wieczór. Wiele dziewczyn zachwycają się tymi paletkami- ja natomiast mam mieszane odczucia i sama nie wiem co mam o nich mysleć. Z jednej strony są świetnie napigmentowane, podoba mi się układ kolorów i sama paletka wyposażona w lusterko pomocne przy makijażu całej twarzy. Niby jest tak idealna a jednak... Jedynym, aczkolwiek rażącym minusem jest w moim przypadku straszne osypywanie się cieni. Nie pomaga baza, otrzepywanie pędzelka- to się po prostu dzieje i tyle...Doszło do tego, że podporządkowałam się całkowicie tym cieniom- makijaż zaczynam od oka a podkład nakładam na samym końcu. Tego nie znoszę, ale co zrobić jak w ogólnym zarysie cała reszta jest bez zarzutu. Jeśli Wy macie jakiś sposób na Skleeka- będę wdzięczna za Wasze rady
Poniżej wklejam zdjęcia paletek i mój dzisiejszy makijaż oka robiony właśnie cieniami Sleek`a.

Dla informacji paletki składają się z dwunastu cieni o pojemości 1,1g. Cena: 28 zł/szt w sklepie internetowym.

Od lewej: Oh So Special; Au N aturel; Acid








Do makijażu użyłam:
-podkład: L`oreal True Match Srebrny
-Baza pod cienie: Catrice - Eye Shadow Base
-Cienie z Paletki Oh so Special oraz Au Naturel
-Wewnętrzny kącik oka: Cień my Secret Star Dust (1)
- czarna kredka Avon Super Shock
  • awatar 4my_soul: @gość: Dziękuję, spróbowałam po "Twojemu" i zdecydowanie mniej mi tego na twarzy zostało:*
  • awatar Gość: Przyklejam na policzki samoprzylepne karteczki, takie z papierniczego, wtedy nie niszczę sobie podkładu.
  • awatar 4my_soul: @dorociuncia: Chyba będę musiała zdać się na Twoją radę i spróbować raz jeszcze:))Dzięki:*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Moje włosy są moim koszmarem. Przyznam się bez bicia-wzięłam je totalnie zdewastowałam:/Prostowanie, suszenie, rozjaśnianie i przedłużanie w przeciągu paru lat pozbawiło mnie połowy tego co na głowie miałam. Od pół roku zdecydowałam się powalczyć trochę i zrezygnowałam z tego co mi nie służy. Odstawiłam prostownicę, podcięłam włosy, przefarbowałam je na ciemny kolor( choć w tej chwili wróciłam do blondu-brązy niestety nie wszystkim służą) Zaczęłam się interesować składem kosmetyków i dobierać takie, które nie obciążą mi włosów, a je nawilżą i odżywią. Oczywiście nie popadam też w przesadę, bo zdarza mi się kupić coś na próbę, lub umyć włosy szamponem z SLS Wszystko w granicach rozsądku. Ale do rzeczy...

Uwielbiam takie kosmetyki, które niewiele kosztują, a potrafią zdziałać cuda. Takie niepozorne małe perełki, które już po pierwszym użyciu wywołują uśmiech na twarzy i sprawiają, że po zużytym opakowaniu chce się po raz kolejny dany produkt kupić.
Dla mnie jedną z takich niepozornych perełek jest Mleczny krem do włosów-Kallos Crema al Latte. Gdyby nie przypadek- zrządzenie losu- pewnie nawet nie spojrzałabym na ten kosmetyk. Mam złe doświadczenia z tanimi kosmetykami, na które się zazwyczaj napalam , a potem wyrzucam do kosza. W tym jednak przypadku muszę przyznać- jestem tą maską zachwycona! Nie wiem jak Wy( a pewnie większość z Was tą maskę zna) , ale jest to jeden z niewielu produktów w tej cenie, który potrafił sprostać moim wymagającym włosom.


Zalety:
* Piękny zapach ( jak dla mnie to budyń kokosowy)
*cena
*Skład
*Włosy są mięciutkie
*Włosy można po niej bez problemu rozczesać
*Nie obciąża włosów
*Wydajna- Mnie opakowanie 1000ml starcza na około 3 miesiące przy myciu włosów i stosowaniu maski co drugi dzień
*Włosy układa się po niej znacznie łatwiej

Wady
*Nadal dostępna jedynie w większych hurtowniach lub przez internet
*Włosy po miesiącu przyzwyczajają się do maski , więc trzeba ją co jakiś czas odstawiać


Skład:
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Methosulfate, Parfum, Phenoxyethanol, Methyldibromo Glutaronitrile, Hydroxypropyltrimonium Hydrolized Casein, Citric Acid, Hydrolized Milk Protein, Methylchloroisothiazolinone, Sodium Cocoyl Glutamate, Methylisothiazolinone

Cena: Za 1500 ml- 13 zł w internetowej hurtowni.

Jak dla mnie jest to mój KWC do którego wracam już któryś raz z kolei. Przeglądając opinie na temat Crema al latte natrafiłam też na negatywy pod jej adresem, głównie z podkreśleniem na obciążanie włosów. Ja nic takiego u siebie nie zaobserwowałam. Dałam do testowania również koleżankom, które w tej chwili co pare miesięcy razem ze mną kupują tę maskę na zapas. Polecam z czystym sumieniem

Zdjęcie maski wklejone z z jakiejś strony. Moje wyszły niewyraźnie przez użycie lampy błyskowej
  • awatar 4my_soul: @Legally.Blonde <3: 1,5 l=13 zł to jak za wodę:) :D
  • awatar RocketQueen: oo xd naprawde nie droga. musze sie nad nią zastanowic :)
  • awatar 4my_soul: Jak za tą cenę na prawdę warto zaryzykować:))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›